Zadziwiające jak szybko leci czas. Wydawało mi się, że zaglądałam tutaj zaledwie 2 tygodnie temu a to już całe lata minęły. Przygoda w Wielkiej Brytanii nadal trwa i tylko my się troszkę starzejemy, ale tylko latami bo dusze ciągle młode.
Zastanawiałam się dlaczego nie pisałam od tak długiego czasu, mimo tego, że pisanie, zaraz po gotowaniu jest moją pasją. Jakże prozaiczny wynalazłam powód- brak komputera z miękką klawiaturą! Ha! I przy okazji tak zwany odwyk od komputera.
Do dzisiaj pamiętam dzień, kiedy uświadomiłam sobie, że czas się opamiętać. Weszłam do domu, po pracy i pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wejściu było włączenie komputera. Powiedziałam sobie- o nie! Komputer nie będzie mną rządził! I stopniowo, dzień po dniu odstawiałam to diabelskie pudło. Fakt faktem, że ciągle jeszcze zaglądam do małego pudełka zwanego smartfonem ale troszkę mniej.
O pisaniu przypomniałam sobie dzisiaj wspominając wesołe wierszyki i jeden, który tutaj umieściłam. Kto wie... Może połknę od nowa bakcyla i zacznę skrobać! Ale każde pudło które ostatnio widzię ma twarde, nieprzyjazne, naśmiewające się ze mnie klawisze!
Kto wie, kto wie, może raz przebudzę się,
A na półce obok mnie, jakieś pudło znajdzie się,
Takie średnie, nie za duże, na nim wstążka i dwie róże,
Kartka, papier pomarszczony, napis zgrabnie ułożony:
Oto prezent dla mej żony, mąż głębokie śle ukłony ;)