sobota, 20 lutego 2010

Zdziecinnienie, czyli dzieciak w każdym z nas.

Dzieckiem być- fajna rzecz... Niemal każdy tak uważa, chociaż już nie pamięta jak wielkie wyzwania zdarzało mu się podejmować za szczeniackich lat. Właśnie te wyzwania, to odkrywanie świata przez Małych Odkrywców, są dla mnie czymś fantastycznym. Człowiek zauważa, jak wiele powinien się nauczyć od dzieci. Jak fantastycznie jest cieszyć się każdą nową rzeczą, każdą chwilą. Jak fantastycznie jest przejść z wielkiego płaczu do ogromnego uśmiechu, gdy okaże się, że Misiu jednak da się posadzić :)
Prawda jest taka, że w zasadzie w każdej niemal sytuacji można znaleźć coś dobrego. Coś, co poprawi nam humor chociaż odrobinę. Każde, największe zmartwienie może zostać przesłonięte czymś naprawdę poprawiającym nasz nastrój. Ja, jako Matka odnajduję taką pociechę we wspomnieniach o naszym Tornadzie. Jak z drewnianej łyżki potrafi zrobić pojazd albo z koszyka domek dla widelców i klocka, bo przecież obiad muszą zjeść... 
Każdy dorosły, chociażby najbardziej zmęczony i zapracowany na pewno chowa w sobie coś, co może poprawić mu nastrój. Tak jak dzieci, uciec w świat wyobraźni i z rzeczy nijakich zrobić rzeczy wielkie i wspaniałe. Odnajdźmy w sobie coś z dzieci, odkopmy radość życia i zacznijmy się otwierać na świat. To z całą pewnością uleczy nasze dusze i pomoże nam łapać wyzwania za ogon i sprostać im :) Spróbujcie czasem, tak jak ja poturlać się po podłodze, popierdzieć językiem, albo pośpiewać piosenki z dziecinnych lat. To naprawdę działa!
Tak, zebrało mi się na filozofię- mimo wszystko jednak uważam , że coś w tym jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz