czwartek, 11 grudnia 2014

Kiedy człowiek się pogubi



Kiedy tak zapierdzielam na wrotkach (czytaj nogi) i ledwo wyrabiam na zakrętach, nachodzi mnie pewna myśl... Po co kufa, po co?
Czy jak akurat nie kupie mandarynek to pogoda na Podhalu się zmieni? Albo kiedy zamiast obiadu na 2 dni ugotuje na jeden- czy indeks giełdowy spadnie o kilka %? Nie, nie i jeszcze raz nie, a jeśli nawet to nie z tak głupiego powodu.

Dopadło mnie wstrętne choróbsko, walczyłam, popijałam mikstury, wdychałam wodę z solą- i tak skończyło się zwolnieniem lekarskim i fantastycznymi ( ależ ja dzisiaj sarkastyczna) steroidami. Człowiek ledwo oddycha, kusi sąsiadów (czytaj denerwuje) żeby dzwonili na policję o zakłócanie spokoju (a tam zaraz głośny kaszel...) i myśli sobie: Stop! Stop, stop, stop!! I jeszcze stop. 
Priorytety...
Czy priorytetem jest praca?- jest ważna, ale nie.
Pieniądze?- owszem, ważne, z każdym dniem coraz bardziej.
Dobra materialne (swoją drogą ledwo mieszczące się w chałupie)- nie.
Co zatem jest ważne?
Zdrowie- ooo tak, bardzo, bo jak nie ma zdrowia, nie ma nic. I co, że kolejne zwolnienie z pracy- jak tego nie wygrzeję to będę chora jeszcze dłużej.
Rodzina- tak! Nawet jeśli nie widzi się chłopa przez większość dnia to wiadomo, że jest. Dziecko, nawet jeśli nie do końca grzeczne, to wiesz, że przepełnia Cię bezgraniczna miłość do tej istoty i przymykasz oko albo wybaczasz przy pierwszym "niewinnym" uśmiechu.
Czas- tak! Tak, tak, tak. Tylko skąd czasami go brać? Skąd wynaleźć czas na rzeczy ważne, kiedy większość tego czasu poświęca się rzeczom tak mało ważnym a z drugiej strony tak bardzo ważnym- że na rzeczy naprawdę ważne- tego czasu już nie wystarcza.
Uświadomiłam sobie to dopiero dzisiaj. I to chyba właśnie tylko dlatego, że jestem chora. Nagle znalazł się czas na rzeczy, których nie miałam kiedy zrobić już od dawna. Nie wspomnę o nadrobieniu lektury.
Zmierzam tylko do jednej rzeczy- gdzie i jak, w tym dzisiejszym świecie zdążyliśmy się tak pogubić? Gdzie jest nasze życie- które powinniśmy żyć- a nie egzystować? Gdzie jest ten czas, który można poświęcić rzeczom ważnym, takim jak pielęgnowanie wartości rodzinnych, rozwój duchowy ( bo z umysłowym to różnie bywa hahaha).
Zagubiłam się w tym wszystkim i mówię dzisiaj dość. Dość pogoni za pieniądzem, za wypruwaniem się w pracy- zwłaszcza, że nie przynosi to dodatkowych korzyści. Dość lizania lizaka przez szybkę, lizaka o smaku życia. Czas się obudzić z tego XXI-go wiekowego chaosu i wrócić, chociażby spokojem do wieku XX-go, kiedy to, nie oszukujmy się- żyło się lepiej. Lepiej, ponieważ postęp techniczny nie był tak wielki, media nie atakowały nas samymi tragediami na śniadanie, obiad i kolację. Lepiej- ponieważ nie było tych wszystkich smartfonów, laptopów, chatów. Ludzie spotykali się twarzą w twarz, rozmawiali, śmiali się głośno, nawiązywali nowe przyjaźnie. Nie było tak ciężko otrzymać od kogoś pomoc.
Ja wiem że dzisiaj wyjątkowo narzekam. Dzisiaj wyjątkowo jestem zła na cały  świat. Ale dziękuję za to. Dzisiaj uświadomiłam sobie jak nie chcę żyć- tylko jak żyć chcę!!!
I na przekór wszystkiemu- tak właśnie będzie- będę żyć, a nie egzystować popierdzielając od jednego zakrętu do drugiego. Pośpiech? Tak, ale tylko przy łapaniu pcheł.
Każdy powinien zwolnić, otworzyć  oczy i zacząć chwytać życie garściami. Uśmiechajmy się, przestańmy oceniać innych, oni też się zagubili.
Fakt, życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową- ale za to jaka fajna choroba! Mogę chorować i 120 lat :)

1 komentarz: