Wielkimi krokami zbliżają się do nas Święta Bożego Narodzenia... Tak wielkimi, że już pierwszego grudnia w oknach sąsiadów świeciły się dekoracyjne lampki, ozdoby a przez firanki prześwitywały... Choinki... Nic dziwnego że poddaliśmy się Angielskiej modzie i... Sami powyklejalismy okna ozdobami :)
Maya była tak zaabsorbowana tym zajęciem, że mieliśmy wrażenie, iż jedzie jakiś parowóz- tak oddychała ze skupienia i przejęcia. A jak będą wyglądały nasze okna ozdobione dodatkowo lampkami? To okaże się już niedługo. Aż tak bardzo modzie nie ulegamy i z lampkami wstrzymamy się jeszcze... Do jutra :)))))))))))))
Ach! Jutro Mikołajki! Jakże naraził mi się mój Mąż mówiąc naszej Wierzącej w Mikołaja- że- idziemy kupić prezent :))))) Na szczęście, mimo, iż nasza córka jest bardzo pamiętliwa- coś jutro wymyślimy i dziecko będzie wierzyło, że prezent jest właśnie od Mikołaja, a nie z Argosu...
Wracając jeszcze do świątecznego nastroju, jaki panuje na ulicach, w sklepach, w radio, telewizji i wszędzie gdzie tylko się da... (Nawet otwierając lodówkę nie da się zapomnieć że święta tuż tuż...) Nasza Córa chyba najbardziej wczuwa się w ten nastrój. Wchodząc do sklepu czy przechodząc obok wystawy zawsze głośno krzyczy, żebyśmy na pewno nie przeoczyli, że : Maaaaamaaaaa! Tataaaaaaaaaaa Mikołaaaaaaaj! Ziooooobać!!!!!! Ooooo, Bałagan jeśt, Mamaaaa, Bałagannn... Patrząc co to za bałagan napotykamy... Bałwana... Cudowne są te dzieci, a już Nasza Maya, śpiewając piosenkę o gwiazdeczce, którą nota bene zobaczyła na świątecznej wystawie, w szczególności...
Ciekawe jak nasz mały Parowóz będzie dyszał jutro lepiąc łańcuchy i wyklejając ozdoby z masy solnej... Postaram się załączyć dowody na wizji ;)
A za kilka tygodni będzie już tylko: święta, święta i po świętach... Jak co roku :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz