Cytat z Rejsu, i owszem, ale ja właśnie chciałam tu napisać o pięknych okolicznościach przyrody, których niestety nie miałam okazji być świadkiem (poszłam po małżonka ? ;) ). Jednakże, pełna emocji relacja, pomogła mi wyobrazić sobie jak niesamowite było to przeżycie.
Dzwonię o domu, do Mamy, zapytać co u nich i nagle słyszę w słuchawce- głośno, jak Mama woła Tatę, żeby szybko, ale to natychmiast przyszedł. Uszy mi odpadły- to fakt, ale za chwilę słyszę:
- Zobacz, całe stado przepiórek, ile ich! Ale super!
- Przepiórki- pytam? U was? Niech Tata robi zdjęcie i wysyła, proszę! Tylko nie spłoszcie. Bardzo chcę zobaczyć!
I rozłączamy się. Mama z planem nakarmienia ptaszków prosem a ja z zazdrością wyobrażając sobie ten widok. Może z tą zazdrością to przesadziłam. Było mi po prostu troszkę żal, iż nie mogłam tego zobaczyć. A faktycznie było co oglądać.
Zapewne zdjęcie nie oddaje w pełni widoku, jaki było dane oglądać moim Rodzicom. Pomyślcie jednak. Osiedle domków, uliczki i to stado przepiórek. Przyroda wariuje, czy może po prostu te kuraki wybrały się na wędrówkę? Zawsze uwielbiałam być blisko z przyrodą. A dzięki ogrodowi, który mamy w Polsce miałam już okazję zobaczyć wiele gatunków zwierząt, o których istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia... Nie wspomnę już o robaczkach, okropieństwo, ale za to jaka różnorodność.
Jak się później okazało, po wnikliwym śledztwie te ptaszki to... KUROPATWY :) Hihi!
Jak się później okazało, po wnikliwym śledztwie te ptaszki to... KUROPATWY :) Hihi!
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz