Gotowanie...
Miłość mojego życia?
Pasja mojego życia?
Lekarstwo na stres?
Lekarstwo na nudę?
Myślę, że jednak wszystkiego po trochu?
Pasją do gotowania zaraziła mnie chyba moja Babcia. Jako mała dziewczynka stawałam na taborecie w kuchni i zaglądałam Babci przez ramię. Miałam szczęście, że z nami mieszkała, bo mogłam w tym czarowaniu uczestniczyć niemal codziennie. Mama zawsze mi powtarza, że Babcia potrafiła jednym kotletem nakarmić całą rodzinę, taki miała dar rozmnażania. Zresztą nie tylko ten dar miała. Jej największym darem było wielkie złote serce. I tym sercem nas pięknie obdarowywała. We wszystkim co robiła, można było to serce odnaleźć. Jednakże post ten jest nie o mojej cudownej Babci ale właśnie o czymś, co także jej po trosze zawdzięczam. O gotowaniu. Gdy babcia odeszła, pałeczkę przejęła Mama. Mamine jak i Babcine potrawy mam w głowie do dzisiaj. Mimo iż sposób gotowania mój i mojej Mamy jest obecnie zupełnie inny- codziennie tęsknię za Mamusiowym obiadkiem.
Teraz powiem otwarcie: Jestem FRANCUSKIM PIESKIEM!! Tak! WYBREDNA jak niejedno dziecko, ale co z tego? Każdy ma jakieś wady. Jednakże... Co z tego że nie cierpię owoców morza- jeśli potrafię z nich ugotować całkiem całkiem przyzwoity obiadek. To, że go nie tknę, nie znaczy, że inni nie zjedzą go ze smakiem.
Zawsze, od kiedy pamiętam marzyła mi się wielka kuchnia i pełna lodówka. I chociaż lodówkę dosyć często pełną mam- wielkiej kuchni do dziś dzień się nie doczekałam. Jak to mówią- złej baletnicy zawadzi i rąbek u spódnicy. W związku z tym jak długo mam w czym i na czym ugotować- tak długo narzekać nie zamierzam.
Druga babcia również miała swój udział w moich kulinarnych zapędach. Potrawy wigilijne lub chociażby zupy- gęste i pyszne już na zawsze będę miała w głowie. Kobiety z mojej rodziny są dla mnie wzorem do naśladowania i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się im dorównać.
Tymczasem jednak odejdę od komputera, zrobię córce najzwyklejszą smażoną, namaczaną w mleku bułkę, posypię ją cukrem i w zasadzie obie będziemy zajadać się ze smakiem. Pogoda dzisiaj przecudowna i czeka nas jeszcze przyjęcie urodzinowe w rodzinie. Zadzieram więc kiecę i lecę!
Rety! Jak ja lubię gotować!!!!!
To że gotujesz wyśmienicie to wiesz, ale trzeba to Ci powtarzać cały czas byś nie zapomniała. Taki dar gotowania to coś wspaniałego , szczęściarz ten Piotr a jeszcze w kulturystyce można takie przysmaki jeść na masie:D jejku aż mi ślinka cieknie jak tylko pomyślę o Twoim gotowaniu!!Pozdrawiam Szymon
OdpowiedzUsuń