wtorek, 1 września 2009

Skąd się bierze burza- czyli bajka uspokajajka...


Pewnego dnia nasze małe Słoneczko obudziło się za sprawą ogromnego huku po piorunie. Na nieszczęście, nie było nikogo w sypialni więc strach był podwójny. Płacz, przytulanie, ogromny strach naszego Tornadka poddał mi pewien pomysł. Co zrobić, żeby Maya nie bała się burzy, uspokoiła się? Opowiedziałam Jej bajkę:


Były sobie dwie białe, wesołe chmurki, które bardzo przyjaźniły się ze sobą. Jednak największym ich przyjacielem było Słoneczko. Chmurki prześcigały się w pomysłach- jak sprawić słoneczku przyjemność. Pewnego dnia, obie w jednym czasie przyszły z darami dla słoneczka. Pierwsza- Obłoczek- podarowała Słoneczku bukiet pięknych polnych kwiatów, druga- Mgiełka- podarowała mu wielki kosz łakoci. Słonko bardzo się cieszyło z obu darów i pięknie chmurkom podziękowało. Chmurki jednak, po wyjściu od Słonka patrzyły na siebie ze złością. Z tej złości zaczęły się robić szare. 
- Mój prezent był ładniejszy!!- powiedział Obłoczek
- Nie wydaje mi się!- powiedziała Mgiełka- a nawet jeśli, to mój był smaczniejszy!
- Ale z mojego prezentu Słoneczko ucieszyło się bardziej!- krzyknął Obłoczek, a temu krzykowi towarzyszył błysk złości i grzmot
- To nieprawda!!!!!!- oburzyła się Mgiełka- to z mojego prezentu Słonko było bardziej zadowolone!!- także temu krzykowi towarzyszył błysk i grzmot.
Ze złości obie chmurki zrobiły się niemal czarne i co rusz z nich błyskało i grzmiało. Tak bardzo się pokłóciły, że zaczęły płakać a woda, wraz z piorunami i grzmotami leciała na ziemię. 
Słonko, które zdążyło kwiaty od Obłoczka ustawić w wazonie a także zjeść pyszny deser złożony z łakoci od Mgiełki otworzyło okno i zadrżało- widząc co się dzieje na dworze. Bało się, bo nie wiedziało co się dzieje. Dopiero po chwili zobaczyło, iż jego przyjaciółki zmieniły się nie do poznania. Z białych  zrobiły się czarne, paskudne chmurzyska i dalej się sprzeczały! Pobiegło czym prędzej do nich, żeby zobaczyć co się stało. 
Chmurki nawet nie zauważyły, że Słonko spogląda na nie surowo i dalej sprzeczały, wylewając łzy, błyskając i grzmiąc. W końcu Słoneczko krzyknęło!
- Co się z wami dzieje, kochane? Czy widzicie co robicie? Czy wiecie jak bardzo was wszędzie słychać?
Pierwsza odezwała się Mgiełka
- Bo Obłoczek powiedział że jego prezent bardziej ci się podobał!
Obłoczek, wciąż wściekły i zapłakany wykrzyczał:
- A Mgiełka powiedziała że to nieprawda!
Słoneczko, mimo iż sytuacja nie była wesoła, uśmiechnęło się pięknie, aż chmurki ze zdziwienia przestały błyskać i grzmieć- to taki piękny widok jak Słonko się uśmiecha- i przemówiło:
- Moje głuptaski! Moje małe, śilczne głuptaski... Oba prezenty podobały mi się tak samo- były piękne i były akurat tym, czego potrzebowałem! Mam teraz cudny bukiet, dzięki któremu pokój wygląda olśniewająco, a także łakocie, żeby mi się przyjemniej ten widok podziwiało. No, spójrzcie na siebie. Z pięknych białych chmurek zrobiły się z was brzydkie, czarne, straszne chmurzyska! I ten hałas! Wystraszyłyście chyba bardzo dużo dzieci! 
- Ojej... Faktycznie głuptaski z nas- powiedział Obłoczek
- Taaak, to prawda- załkała Mgiełka, roniąc ostatnie łezki- Przepraszam cię Obłoczku. A ciebie Słonko przepraszam za tą sytuację i zarazem dziękuję za to, że jesteś i zawsze nas wspierasz!
- Właśnie!- powiedział Obłoczek- Mgiełko, wybacz mi. Ja także chcę ci podziękować Słoneczko. Wychodzisz zawsze, żeby dodać nam otuchy i rozweselasz. A jak jest nam źle to tak pięknie się uśmiechasz, że wszystkie smutki odchodzą w zapomnienie.
Chmurki odzyskały swój biały kolor a Słoneczko dumnie świeciło. Nie było już żadnych błysków i grzmotów tylko dobry humor.
KONIEC
:)

2 komentarze: